2001-09-02 Polskie Radio Program III, Warsaw, Poland

From DM Live - The Depeche Mode live encyclopedia for the masses
Jump to navigation Jump to search

Notes

Andy Fletcher is interviewed right before their concert in Warsaw, by Piotr Kaczkowski. This file has been circulating the web ever since. A transcript of it was uploaded on mizantropia.org.

  • Duration: 06:19

Audio

Audio Transcript

PK: Jesteście 20 lat na listach przebojów, co to za sekret, aby tak długo byc na tych listach od chwili wejścia aż do dziś?

Andy: Sprzedałbym go, gdybym miał ten sekret. Ale myslę, że to kombinacja dobrych, ciągle dobrych piosenek, ciężkiej pracy, odrobiny szczęścia i udało nam się stworzyć brzmienie, które jest unikatowe i różne od wszystkich innych zespołów.

PK: Kiedyś Waszą muzykę szufladkowano jako new romantic.

Andy: To był okropny szyld, pod którym występowało kilka zespołów, które zupełnie nie brzmiały podobnie do siebie. My mówiliśmy o sobie "grupa elektroniczna", byliśmy wierni tej muzyce przez lata osiemdzisiąte, gdy wielu dziennikarzy zainteresowanych rockiem nie mogło zrozumieć jak to jest, że na scenie nie ma gitar. To tylko jeden z powodów, dla których jesteśmy ciągle popularni.

PK: A zespół Kraftwerk, czy był dla Was inspiracją?

Andy: Oczywiście, tym bardziej, że podobała nam się muzyka punk. Lata 1976, 1977 - mielismy po piętnaście, szesnaście lat, słuchaliśmy Kraftwerk, nawet Human League początkowo. Oni tworzyli muzykę inaczej niż inni i jeżeli spojrzysz na muzykę tworzoną dziś to zauważysz, że jest konstruowana tak, jak konstruowana była muzyka zespołu Kraftwerk.

PK: Czy muzyka punk była w takim razie dla Was inspiracją?

Andy: Była, ponieważ przed punk rockiem było sporo zespołów muzyki progresywnej, tak jak Genesis, gdzie trzeba było być znakomitym muzykiem, nawet prezentując beznadziejne pomysły. Trzeba było po prostu bardzo szybko grać na gitarze. Punk wycofał ten schemat, znowu potrzebne były dobre pomysły i do nich odniesienie.

PK: Kiedyś powiedziałeś "tworzę muzykę dla siebie"...

Andy: My, jako grupa tworzymy muzykę dla siebie - to prawda. My kochamy naszych słuchaczy, ale muzyki nie tworzymy dla nich. Muzykę tworzymy taką, jaka nam się podoba i mamy tylko nadzieję, że im spodoba się również.

PK: Jak nagrywano nowy album ("Exciter"), czy to był ten schemat: trzy piosenki, wejście do studia i potem znowu krótka przerwa?

Andy: Tak, nie piszemy piosenek w studio, Martin tworzy piosenki w domu. Nagrywamy kilka, robimy przerwę i tak było od samego początku.

PK: Mówi się o Was grupa podróżująca, grupa koncertowa.

Andy: Koncertowa nie zawsze była dla nas ważna. Myślę, że mogę powiedzieć, że nasza działalność to dwa obszary: trasy koncertowe i nagrywanie w studio.

PK: A jak sobie dajecie radę z długimi trasami?

Andy: Teraz gorzej, im jesteśmy starsi tym staje się to trudniejsze, ale czyż nie wiemy tego wszyscy?

PK: Wiemy dużo o ostatnich dwudziestu latach Waszej kariery, opowiedz o pierwszych dwudziestu.

Andy: Pierwsze dwadzieścia? Byliśmy przyjaciółmi ze szkoły. Poznalismy się, wtedy każdy chciał grać w zespole, to było bardzo naturalne. Nie jesteśmy U2, nie mieliśmy mistrzowskiego planu podbicia świata. Cieszyła nas każda płytka, każde trafienie na listy przebojów, każde odtworzenie przez radio, takie proste rzeczy.

PK: I te proste rzeczy dały Wam dwadzieścia lat sukcesów.

Andy: Wiem, ale to przecież jak marzenie. Nigdy nie myśleliśmy, że przetrwamy więcej niż dwa, trzy lata. Tak, to naprawdę jak sen, jak marzenie, któro się spełniło.

PK: Masz dwoje dzieci, jak one znoszą Twoje wyjazdy?

Andy: Megan i Joe, tak. Jest wiele takich zawodów, gdzie ludzie muszą wyjeżdżać, to nic nadzwyczajnego. Ale myślę, że pewnie wolałyby gdybym był strażakiem.

PK: Co sądzisz o nowej muzyce?

Andy: Jest nowa muzyka dobra i nowa muzyka zła. Zawsze mi się wydaje, że muzyka dwadzieścia lat temu była lepsza, ale jeśli spojrzysz na listy przebojów sprzed dwudziestu lat to widzisz, że to było złe, to było złe, zawsze jest tak samo.

PK: A w jakim kierunku Twoim zdaniem muzyka podąża teraz?

Andy: To trudno jest przewidzieć. To, co najlepsze, co pojawiło się w ciągu ostatnich dziesięciu lat to to, że wiele dobrej muzyki pochodzi z różnych krajów europejskich. Dwadzieścia lat temu przodowały Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, no może z wyjątkiem Abby. A teraz popularność zdobywa muzyka na przykład z Francji. Albo w Estonii, towarzyszyła nam dobra grupa. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię to można być zawiedzionym. Nie pojawiają się takie gwiazdy jak kiedyś. Kiedyś Anglia tworzyła trendy muzyczne, teraz już tak nie jest, ale myślę, że to w sumie bardzo dobrze. Żyjemy w czasach kultury wideo. Gdy my zaczynaliśmy graliśmy w małych pubach i klubach i budowaliśmy karierę krok po kroku. Teraz w trzy miesiące możesz stać się gwiazdą, występować na wielkich festiwalach. Myślę, że nowa muzyka powinna być bardziej dostępna. Wiemy, że wiele stacji radiowych i telewizyjnych nie pozwala tej nowej muzyce zaistnieć. Ale myślę, że dzięki internetowi ta sytuacja jest w tej chwili dla młodych zespołów łatwiejsza i może się odrobinę zmienić.

PK: Jaka jest Twoja rada dla młodych, początkujących grup?

Andy: Myślę, że pisać dobre utwory i nigdy nie myśleć, że ta twoja ostatnia piosenka jest już najlepsza.

PK: Jakie masz wrażenia z pierwszego pobytu w Polsce?

Andy: Było dziwnie. Kupiłem sobie obraz, pamiętam. To, co mogę powiedzieć teraz, wracając do Polski, chodząc ulicami - widzę szalone różnice na plus. Gdy przyjechaliśmy szesnaście lat temu wydawało nam się, że jest to prawie państwo policyjne. Teraz jest zupełnie inaczej, Warszawa to piękne miasto.